Main page | Guestbook | Regulamin | Players
18.09.2006 :: 18:13


Obserwowała go, gdy odpowiadał na jej pytanie, jego wzrok, jego nieobecne spojrzenie sprawiło, że Anielica poczuła, że powinna się ugryźć w język. Kiedy oszacował liczbę Anielica zachłysnęła się powietrzem odwracając wzrok. Zeszła z Lucyfera i położyła się obok. Widać było po niej że poczuła się dotknięta tą liczbą. Przymknęła oczy i zamyśliła się. Domyślała się, że miał wiele kobiet...ale aż tyle ? Czyżby był taki niestały w uczuciach ? Może i było to nieodpowiednie pytanie dla niego, który przeżył niejedno z kobietą...Ale Anielica...Barbelo chciała być dla niego wyjątkowo, wiedziała, że to niemożliwe, żeby być dla niego jedyną, ale żeby chociaż być wyjątkową..
Ale jak można się czuć wyjątkowym pośród miliona innych ?
Ba! Kilku milionów...!
...On był dla niej tym jedynym...
Otworzyła oczy i spoglądając na niego powiedziała:
- Nie powinnam była pytać...
- Wręcz przeciwnie. Miałaś do tego pełne prawo. Właściwie - powinienem nawet sam ci to powiedzieć. A może nie powinienem... Zszokowała cię ta liczba, prawda? Nigdy nie narzekałem na brak powodzenia u kobiet. Tylko na brak miłości... - wyciągnął rękę i objął Barbelo, niepewny jej reakcji.
- To, co miało miejsce wieki temu, jest już dla mnie przeszłością. I choćbym nie wiem, jak chciał cofnąć czas - nie umiem. Pozostało mi się z tym pogodzić. Chcę jednak, żebyś wiedziała, że wszystko się zmieniło... W dniu, w którym TY się pojawiłaś...
Słuchała go nie patrząc mu w oczy, przymrużyła je, aż w końcu całkiem zamknęła. Oparła się czołem o jego pierś.
- Mam nadzieję, że nie mówiłeś tego każdej swojej dziewczynie... - powiedziała cicho z goryczą, wiedziała, że nie powinna była tego mówić, ale nie mogła się powstrzymać. - Jestem zmęczona, czy mogę jeszcze pospać ? - spytała się już łagodnie. Było jej bardzo ciężko na duszy...
- Oczywiście, śpij. - odpowiedział, po czym wstał, wziął ze sobą bokserki i spodnie i zniknął w łazience.
Kiedy wszedł pod prysznic poczuł, że jego świat runął. Kurwa! Co mu odpieprzyło, żeby wczoraj dopuścić do tego, co się stało?! Dlaczego nie przerwał?! Dlaczego nie przystopował Barbelo?! Dlaczego w ogóle się w niej ZAKOCHAŁ?! W jednej chwili pożałował wszystkiego, na czele z momentem, kiedy wyruszył, by odnaleźć w Głębii porwaną Anielicę. Długo opierał się o kafelkowaną ścianę,a po włosach, barkach i plecach Władcy Otchłani spływały lodowato zimne krople wody. Jego skóra szybko zsiniała, ale Lampka jakby zupełnie tego nie zauważał.
Na policzkach Lucyfera, woda mieszała się z łzami...
Kiedy Lucyfer zniknął w łaziencie, Barbelo przekręciła się na drugi bok i zamknęła oczy. Łzy dusiły ją w gardle...Było jej tak przykro...Żałowała, że się go spytała...
Było im tak dobrze...Czy nie mogło tak zostać ? Kochała go tak mocno, że było gotowa dla niego zrobić wszystko.
Dotknęła dłonią swojego ramienia, brzucha i wzgórza łonowego, szyi piersi i twarzy...Oddała mu to wszystko, całą siebie. Z jej oczu spłynęły łzy. Otarła je szybko. Wtuliła się w poduszkę i próbowała uspokoić myśli...
Lucyfer nie chciał wychodzić z łazienki, mimo, że już dawno się ubrał i zrobił absolutnie wszystko, co musiał...
Kiedy jednak już wyszedł jego wzrok przykuła sylwetka Anielicy leżącej w jego łożu. Zauważył jak jej policzki świecą się od startych łez. Podszedł do niej, z początku trochę niepewnie...Pochylił się nad nią i szepnął czule do ucha zdławionym głosem:
- Kocham cię...
Barbelo otworzyła nabiegłe łzami oczy i spojrzała na Lucyfera. Uniosła się do siadu i dotknęła dłonią twarzy Pana Otchłanii. Delikatnie pogładziła go po policzku, na jej ustach błąkał się uśmiech. - Też cię kocham. - Pocałowała go i objęła jego szyję rękami. Lucyfer ułożył się koło niej na pościeli. Barbelo patrzyła w jego stalowe oczy z czułością.
- Oddałam ci wszystko...Ufam ci całą sobą...Nie powinnam była zadawać tego pytania...- pokręciła głową z dezaprobatą. -...to nie ma znaczenia, ile miałeś kobiet kiedyś...- powiedziała poważnie. Zaraz jednak w jej oczach zapaliły się radosne błyski.
- Wiesz nie dziwię się, że miałeś takie powodzenie! - zaśmiała się wesoło. - mi zawróciłeś w głowie bezpowrotnie! dla mnie jesteś bardzo pociągający... - posłała mu buziaka. - bardzo bardzo...
Wtuliła się w jego szyję i mruknęła do niego z lekkim rozbawieniem:
- Szkoda, że się ubrałeś...
Dotykając jego ramion przez koszulę przypomniała sobie co mu zrobiła wczoraj...Uchyliła kołnierz rozpiętej koszuli i widząc zasklepione krwiste bruzdy na jego ciele uniosła się tak by mieć swoją twarz na wysokości jego twarzy...Z zarumienionymi policzkami spojrzała na niego pełnym winy spojrzeniem...
- Tak cię przepraszam za to... - dotknęła delikatnie jego barków.
Lucyfer wyczuł dłonie Anielicy na swoich plecach.
- A, to... Nie ma za co, nawet nie poczułem - skłamał bez zająknięcia. - A co do ubrania... Zawsze można je zdjąć.
Bo widzisz - zaczął tłumaczyć, jakby od niechcenia rozpinając i zsuwając z ramion swoją koszulę - Ubranie ma właśnie to do siebie, że można się go pozbyć niekiedy w rekordowo krótkim czasie... - dodał, puszczając Anielicy oczko.
Już po chwili, nagi, leżał pod kołdrą, obok ukochanej. Tulił ją do siebie i głaskał po włosach.
- Naprawdę nie jesteś na mnie zła? Nie chciałem kłamać... Ale z drugiej strony, skoro wiedziałem, że prawda cię zaboli... Przepraszam, skarbie. - dokończył, całując ją w czoło.
[->Sar: uwielbiam kiedy używasz słowa "rekordowo" XD
Ha! No proszę notka o numerze 69! XD]
Komentuj (1)


11.09.2006 :: 16:52


Barbelo obudził wrzask harpii [...niestety nie promyczki słoneczne XD] Spojrzała na okno za którym rozpościerało się szkarłatne niebo owiane brunatnymi chmurami. Zwróciła, jeszcze nieco zaspane, spojrzenie na Lucyfera, pogrążonego w błogim śnie. Jego ręka wciąż obejmowała Anielicę w pasie. Barbelo dotknęła delikatnie jego policzka. Spojrzała na niego z czułością...Wyglądał tak słodko gdy spał...Jak mały chłopiec...[aww :3]
Lampka, już przyzwyczajony do harpich wrzasków, nawet ich nie usłyszał przez sen. Poczuł jednak na policzku dłoń Anielicy i momentalnie oprzytomniał. Otworzył zaspane oczy i spojrzał z góry [:>] na ukochaną.
- Dzień dobry - wymruczał, dość niewyraźnie, a następnie pochylił się i pocałował Barbelo. - Jak ci się spało?
- Spałam jak zabita - powiedziała, uśmiechając się do niego. Przysunęła się do niego bliżej tak, że ich nosy stykały się ze sobą. Pocałowała go w czubek nosa i uśmiechnęła się szeroko. Dotknęła palcami dłoni jego ust i wgryzła się wręcz w jego wargi namiętnie...
Lucyfer - trochę zaskoczony takim porywem namiętności - wciągnął dziewczynę na siebie, odwzajemniając przy okazji [heh.. przy okazji? xD] jej "pocałunek".
- Mam nadzieję, że nie planujesz na dzisiaj powtórki? Chyba nie chcesz mnie wykończyć, prawda? - zapytał, kiedy Barbelo skończyła go całować. Jego dłonie - jakby przecząc słowom - błądziły bezwiednie po ciele Anielicy...
Roześmiała się słodko i pochyliła twarz ku niemu.
- Skąd! Siebie też nie chcę wykończyć... - powiedziała i znów pocałowała go w czubek nosa. Położyła się na jego piersi, podparła brodę dłonią, drugą rysowała palcem po skórze Lucyfera.
Kiedy Barbelo pocałowała go w nos, Lampka zrobił wzorcowego zeza, starając się to zobaczyć. Doprowadził tym samym Anielicę do wybuchu śmiechu, a widząc, jak uroczo się śmieje, sam również się roześmiał. Było mu tak dobrze. Czuł, że tak mogłoby być już zawsze... Ale wiedział również, że problemy dopiero się zaczną. Spojrzał poważnie na wciąż roześmianą dziewczynę i zamyślił się....
Po chwili radosnego śmiechu, Anielica zauważyła zmartwienie malujące się na zamyślonej twarzy Lucyfera. Zamilkła i zapytała się go:
- Coś się stało ?
- Nie, nic wielkiego - odpowiedział, uśmiechając się. - Tak mnie wzięło na myślenie.
I, chcąc odwrócić uwagę swoją i Anielicy od tego drażliwego tematu - ugryzł ją w szyję.
- Au! Draniu! - zawołała z rozbawieniem. Od ugryzienia Lampki poderwała się gwałtownie,pociągając za sobą Pana Otchłani. W wyniku czego przetoczyli się po pościeli w taki sposób, że Anielica znalazła się pod Lucyferem przygnieciona ciężarem jego ciała. Najpierw nachmurzyła się teatralnie z udawaną złością, a potem spojrzała na niego słodkimi, niewinnymi oczami, udając [no tak nie do końca...XD] słabe kruche anielątko...
- Prawie dałem się nabrać - powiedział, złapał ją za ręce i przycisnął przegubami do pościeli, ponad ich głowami. - PRAWIE.
Zmrużyła zalotnie oczy i powiedziała:
- I co zamierzasz mi zrobić, mój potężny [hehe XD] okrutny władco ? - uśmiechając się słodko.
- Najchętniej? - wymruczał. - To, co wczoraj. Ale - biorąc pod uwagę fakt, że oboje byśmy tego nie wytrzymali [ale waaał.... xD] - ograniczę się do ugryzienia cię... O tu. - dodał i po chwili ugryzł ją w pierś, powyżej sutka.
- Może jakaś mała zemsta? Chcesz mnie związać? Poddam się, nie stawiając oporu... Tak myślę. - mruczał dalej, a na koniec puścił do niej oczko.
Dłoń, która do tej pory ściskała przeguby Barbelo rozluźniła się i zsunęła na przedramiona i łokcie dziewczyny.
- No nie wiem... - odpowiedziała całując go w usta lekko. - Niech się zastanowię... - dodała, wygryzając się w jego wargi chciwie. Lampka odpowiedział równie namiętnie. Barbelo wysunęła ręce spod dłoni Lucyfera i objęła jego szyję. Gdy on rozluźniony odwzajemniał jej gorący pocałunek Barbelo wysunęła nogę spod niego i objęła jego biodro. Jednym gwałtownym ruchem przekręciła ich oboje tak że teraz Pan Otchłani znalazł się się pod nią. Przestała go całować i uśmiechnęła się wesoło do niego.
Zamyśliła się na moment patrząc w jego stalowe oczy.
- Luciu ?...Wiem, że przede mną miałeś inne kobiety...Czy mógłbyś...- zapytała poważnie jednak nie mogąc dobrać słów pokręciła głową.- Ile ich było ? - dodała z powagą patrząc w jego oczy. -Tylko szczerze.
Była gotowa znieść każdą liczbę, przynajmniej tak jej się wydawało...
Lucyfer w jednej chwili poczuł się jak rażony piorunem. Ile ich było? Czy w ogóle powinien odpowiadać na to pytanie? Dlaczego Barbelo chce to wiedzieć? Przecież ją kochał, czy to, że przed nią były inne kobiety "na raz" miało jakieś znaczenie?
Odwrócił głowę w bok. Po raz peirwszy w życiu poczuł się potwornie stary........
- Pan stworzył mnie zanim stworzył świat... - zaczął, odwrając z powrotem głowę. Jego oczy pociemninały, jakby te wspomnienia sprawiały mi ból - mam ponad 5 miliardów lat... Nigdy nie byłem święty, Bella... Nawet przed buntem byłem cholernym pyszałkiem i zdecydowanie nie należałem do ascetów. Nigdy nie gardziłem damskim towarzystwem. A po buncie... Nie wiem, ile ich było dokładnie. - mówił, a jego oczy coraz bardziej ciemniały, w miarę gdy przypominał sobie te wszystkie minione lata.
- Dużo, Bella. Bardzo dużo. Myślę, że ich liczba może sięgać milionów... - dokończył, patrząc Barbelo w oczy, wzrok jednak miał niewidzący...
[do Sar-> podzieliłam to na dwie części żeby podtrzymać napięcie (o ile zostało wzbudzone) XD CD już niedługo!]

Komentuj (2)


24.07.2006 :: 22:20


Lucyfer zdziwił się trochę...- Jesteś pewna? - zapytał, patrząc Anielicy w oczy. Barbelo spojrzała na niego z powagą - Tak jestem - odpowiedziała stanowczo. Lucyfer uśmiechnął się lekko, a następnie zaczął ją całować z taką pasją,, jakby pierwszy raz widział kobietę. Kiedy Barbelo rozpięła jego koszulę zerwał ją szybko z siebie i rzucił na ziemię. A potem... wziął się za rozpinanie drugiej koszuli - tej, którą miała na sobie Anielica. Rozpinał ją bardzo powoli - guziczek po guziczku, całując każde, nowo odsłonięte miejsce. A kiedy już ją zdjął... Przez chwile siedział osłupiały, nie mogąc się napatrzeć na ciało Barbelo. Nagle pomyślał, że nie jest jej godzien, chciał to nawet powiedzieć, ale gdy spojrzał dziewczynie w oczy, powstrzymał się. Widział jej determinację i.... miłość. Cholera, dopiero teraz uświadomił sobie, że Anielica go KOCHA! Ostrożnie pochylił się i pocałował ją. Odwzajemniła pocałunek z takim żarem, o jaki by jej nawet nie posądzał. Jego usta zsuneły się na szyję i dekolt Anielicy, a kiedy doszedł do piersi... Zatrzymał się. Patrzył na nią, delikatnie drażniąc kciukami jej sutki. Kiedy stwardniały zaczął je całować, ssać i podgryzać...
Przerywał tylko od czasu do czasu, żeby ją pocałować, w końcu jednak zszedł niżej - na brzuch, który pokrył się już kropelkami potu. Zlizywał je chciwie, pocierając brzuch dziewczyny lekkim, dwudniowym zarostem.
Kiedy Anielica już myślała, że Lucyfer zejdzie niżej - on znowu się zatrzymał. Wstał, rozpiął spodnie i szybko zsunął je na dół, wraz z czarnymi bokserkami. Barbelo, nieco zawstydzona, patrzyła na jego potężną erekcję z drżeniem. Lampka ponownie położył się na dziewczynie i zaczął ją całować. W międzyczasie ich dłonie splotły się ponad ich głowami, a Władca Otchłani drażnił członkiem jej łechtaczkę, pilnując się jednak, by nie posunąć się ani kroku dalej. W pewnej chwili przerwał pocałunki i obserwował reakcję dziewczyny na to, co robił. Barbelo trzymała w zaciśniętej dłoni prześciardło. Oddychała łapczywie. Pan Otchłani pochylił się ku niej i pocałował mocno. Objęła ręką szyję Lucyfera i przyciągnęła go do siebie. Wtuliła się w ciepły bark, przygryzając jego skórę pieszczotliwie. Lampka jedną ręką objął ją w talii, a drugą...Najpierw położył na piersi dziewczyny, a po chwili zsunął niżej i niżej, aż dotarł do jej łona. Z początku dotykał tylko łechtaczki, z najwyższą czcią [z czym ? ciężko mi to sobie wyobrazić XD], później jednak jego dotyk stał się...Powiedzmy - mniej nabożny [no to rozumiem XD!]. Poza tym posunął dłoń jeszcze dalej. Kiedy dotknął jej pochwy [bramki ? XD] Barbelo jęknęła cicho, przygryzając odpowiednio najpierw wargę, a następnie bark Lucyfera. Lampka wydał z siebie coś na kształt gardłowego pomruku i przyciągnął Anielicę jeszcze mocniej do siebie. Zaczął ją całować, a po chwili rozsunął jej szerzej nogi.
- Zaboli - wyszeptał, a gdy Anielica zacisnęła zęby, wszedł w nią. Barbelo zamarła, otworzyła usta jakby w niemym krzyku. Łzy popłynęły jej drobnymi strużkami z szeroko otwartych oczu. Przygryzła mocno wargi i wbiła bezwiednie Lucyferowi paznokcie barki. Pan Otchłani stłumił przekleństwo, zamknął oczy i wziął głęboki oddech. Dał dziewczynie chwilę na odpoczynek, a następnie uniósł jej biodra do góry, złapał ją za udo i przełożył jej nogę na wysokość swojego uda. Kiedy Barbelo trochę odsapnęła, Lampka pocałował ją i zaczął się poruszać. Co jakiś przyśpieszał, a nie trwało to zbyt długo [wiadomo nie ma co szaleć przy pierwszym razie XD]. Barbelo pojękiwała słodko, drapiąc go po, i tak już rozdrapanych do krwi, plecach. Kiedy poczuł, że są już blisko, zwolnił chcąc delektować się tą chwilą. Po chwili Barbelo krzyknęła, wbijając swoje paznokcie prawie tak głęboko jak poprzednio. Lucyfer nie zdołał stłumić jęku. Jej skurcze dodatkowo jeszcze przyspieszyły reakcję Lampki. Kiedy skończył opadł na pościel, obok ukochanej. Oddychał ciężko, ale oczy mu błyszczały podobnie jak u Barbelo. Anielica spojrzała na Lucyfera i przysunęła się do niego, przytulając do ramienia. Dotknęła dłonią jego piersi i delikatnie sunęła po jego skórze palcami. Objęła go i zamknęła oczy, a jej oddech zaczął się uspokajać...
Lampka przygarnął Anielicę do siebie i pocałował w czoło. Sam również musiał dojść do siebie, wtulił się więc w jej włosy i szybko [...ja ci dam rekordowo XD!] zasnął, utulony do snu zapachem szafranu...

[Panie i Panowie, Panowie i Panie! Mistrzyni erotyzmu w literaturze swobodnej i jej skromna asystentka wracają na scenę! XD]


Komentuj (7)


24.07.2006 :: 15:04
Poczuła się trochę speszona, gdy Lucyfer [przyssał się ? XD] zaczął obsypywać jej szyję pocałunkami [ale bedą maliny! XD]. Objęła jego szyję i delikatnie muskała ją wargami. Chyba już nie było odwrotu [O_O]. Było jej trochę niewygodnie więc wysunęła nogę spod jego bioder. Jej dłonie powędrowały do koszuli Pana Otchłani i powoli zaczęły ją rozpinać...
Komentuj (0)


24.07.2006 :: 14:56
- Nie mógłbym do tego tego dopuścić. Gdyby ktoś się dowiedział, to musiałbym cię zabić. A przecież oboje tego nie chcemy - wymruczał do ucha Anielicy, a po chwili zaczął całować ją w szyję.

[Jak Ty masz mnie w tyle i nawet nie chce Ci się pomyśleć, to mnie tymbardziej się nie chce :P]
Komentuj (0)


24.07.2006 :: 14:51
Próbowała się wyrwać z początku, ale nie dała rady wydostać się spod Lucyfera. Zrobiła naburmuszoną minę.
- No wiesz...A już się cieszyłam, że pokonałam Władcę Głębii... - wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu i posłała mu buziaka.

[mega długie XD]
Komentuj (2)


24.07.2006 :: 14:44
- Na twoim miejscu nie byłbym tego taki pewien - uśmiechnął się złośliwie, po czym złapał dziewczynę za nadgarstki i już po chwili to on na niej leżał.
A ponieważ weidział już, że w tym momencie Barbelo się nie wywinie........ złapał poduszkę, którą ona przed chwilą rzuciła i..... położył jej pod głowę.
- I co mi teraz powiesz? Kto jest na hmm... górze?
Komentuj (0)


23.07.2006 :: 17:23
- Ty draniu! - powiedziała do niego z udawanym oburzeniem, poczym z radością chwyciła poduszkę i zamachnęła się nią w Lucusia. Ten zrobił szybki unik, ale Barbelo nie poddała się tak łatwo. W końcu po morderczej wymianie uników Lampki i ciosów Barbelo, anielica dopięła swego i trafiła Pana Otchłani prosto w twarz, wpadając na niego tym samym. Lampka z ograniczoną widocznością poleciał do tyłu, na łóżko, a Barbelo...razem z nim. Nie robiąc sobie z tego nic, Barbelo, wciąż leżąc na nim, zdjęła mu poduszkę z twarzy i uśmiechnęła się triumfalnie.
- Wy-gra-łam! - powiedziała uśmiechając się szeroko. I poprawiając osuniętą z ramienia koszulę [nie wspomnę o tym, że leżąc na nim też jej się kieca nieco zadrzeć musiała XD].

[cały czas biedaczka prowokuję...czy to nie okrutne XDD ?]
Komentuj (3)


23.07.2006 :: 16:22
Zabawił DŁUZSZA chwilę w łazience, chcąc doprowadzić się do porządku. [Chyba nie muszę pisać, co tam robił? :>] Jednak zaraz po wyjściu stwierdził, że ma ochotę tam wrócić. Barbelo wyglądała tak.... To chyba było przeczucie, że wziął ze sobą spodnie mocno opinające jego biodra. Moze dzięki temu Barbelo nic nie zauważy?....
- Oczywiście, madame - odpowiedział, kłaniając jej się prawie do stóp. Kolejny błąd!
- Tylko hm... Czy jesteś pewna, że chcesz TAk wychodzić? Może dam ci jeszcze choć jakiś ręcznik? A co do łóżka... Tak, wiem, jest niesamowite. Poduszki zresztą też - dodał, chwycił jedną i rzucił nią w dziewczynę, uśmiechając się przy tym tak, jak Barbelo wcześniej.
Komentuj (0)


23.07.2006 :: 01:01
Rozejrzała się po komnacie i widząc ogromne łóżko z baldachimem uśmiechnęła się chytrze do siebie. Rozpędziwszy się wskoczyła na nie. Radośnie wylądowała na materacu, stwierdzając z zadowoleniem, że łóżko jest niezwykle solidne i...mięciusie. Anielica nie zauważyła, że od gwałtownych ruchów koszula, rozpięta przy szyi dla swobody, zsunęła jej się zalotnie z jednego ramienia. Kiedy Lucyfer wyszedł przebrany z łazienki uśmiechnęła się do niego szeroko.
- Masz genialne łóżko! - wypaliła, zanim zastanowiła się nad brzmieniem własnych słów. Momentalnie zakryła sobie usta dłońmi i szybko powstrzymała dalsze skojarzenia.
- Ale sobie niczego nie wyobrażaj! - rzuciła, pokazując mu język w złośliwym rozbawieniu. Zsunęła się zwinnie z łóżka, a jej koszula zadarła się do góry. Szybko poprawiła się i podeszła do Lucyfera.
- Może oprowadzisz mnie po swoim pałacu ? - zaproponowała uwieszając się na jego szyi.

[Jestem bezlitosna dla Lucusia XD niech się podnieca do woli XD]
Komentuj (1)


Metatron (Administrator)
Megumi
3557421

Archiwum
2008
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad


Archiwum z myBloga >>click

Fanlisting Siewcy Wiatru i Obrońców Królestwa

Oto on. Czerwony kwadracik. Wszyscy go kochamy, a szczególnie notki z jego udziałem (obok widoczny znaczek będzie umieszczany przy notkach zawierających w sobie treści erotyczne lub tym podobne, można go traktować jako swoiste "lekkie ostrzeżenie").


Zaprojektowane by cieszyć.
Design & b-RPG by Megumi